wtorek, 16 lutego 2016

Rozdział I


Byłam na polanie na której rosło mnóstwo astrów. Usłyszałam szczęk łańcucha. Obróciłam się w stronę dźwięku. Zobaczyłam młodego chłopaka. Miał najwyżej siedemnaście lat.Srebrzyste włosy okazały o piękną twarz, był szczupły i umięśniony. Jednak klęczał na ziemi przykuty łańcuchem w zakrwawionej białej tunice. Podbiegłam do niego i złotym mieczem, który pojawił się w mojej dłoni próbowałam zniszczyć łańcuch. Kiedy jednak nie drgnął chwyciłam go gołymi rękoma. Niemal od razu puściłam, gdyż poczułam gorąco na dłoniach. Popatrzyłam na nie.Na środku miałam czerwone odciski. Spojrzałam na chłopaka. Patrzył na mnie smutno, jego oczy lśniły od łez. Rozpostarł skrzydła, jednak miał ich tylko fragment. Całe były z krwi.
-Widzisz? Taka jest cena.-łzy spłynęły mu po twarzy.
 Chciałam spytać czego jest taka cena, jednak nie zdążyłam. Przyszedł ten mężczyzna i przebił anioła czarnym mieczem.
 Obudziłam się z pędzącym sercem . Uspokoiłam oddech i po dłuższym czasie weszłam  pod prysznic. Po dwudziestu minutach ubrałam się w bordowy  sweter z krótkimi rękawami, czarne leginsy i vansy. Uczesałam włosy w koka. Zeszłam na dół skąd było już czuć zapach naleśników mojej mamy. Gdy weszłam do kuchni mama siedziała przy stole razem z tatą i Johnatanem. Uśmiechnęłam się na widok mojej rodzinki, która zakończyła bywała w pełnym składzie. Tato często jeździł w interesach do innych miast. John podróżował po całym świecie.  Natomiast mama i ja siedziałyśmy w domu.
-Cześć !-powiedziałam ściskając tatę i brata .
-Dzień dobry kochana.-uśmiechnął się tata i podał mi naleśniki z dżemem malinowym.
-Jak było w Indiach?-zapytałam tatę i brata jedząc śniadanie.
-Super. Wszystkie dziewczyny są tam mega sexy.- wyszczerzył się mój braciszek. Tato spojrzał na niego wilkiem a wszyscy wybuchli śmiechem.
-Sandy ci nie wystarcza ? Powinnam jej to chyba powiedzieć...-powiedziałam udając zamyślenie.
-Siostra weź no!-krzyknął z desperacji.
-Jak mnie przekonasz ? Kupiłeś mi coś ?-zapytałam z nadzieją .
 Podniósł coś i ukazało mi się małe pudełeczko . Otworzyłam je z uśmiechem . Był w nim złoty pierścionek  jakby ze splecionych winorośli a na środku był kamień księżycowy.  Wszystko było idealne.
-Jest wspaniały.
-Też tak sądzę...-powiedział zamyślony



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz